Pocztówki z Japonii XXXIX

Kiedy zmęczy was Namba, idźcie na spacer do Shinsekai. To naprawdę niedaleko. Jest to jedno z tych miejsc, gdzie Osaka nagle zwalnia i pokazuje zupełnie inną, bardziej prawdziwą twarz. Kiedy tam dotrzecie będziecie mieć wrażenie podróży w czasie o kilkadziesiąt lat w przeszłość. Co jest o tyle niesamowite, że Shinsekai powstało jako symbol przyszłości. Otóż na początku XX wieku kiedy je projektowano działano z prawdziwym rozmachem. Północ była zainspirowana Paryżem, południe Nowym Jorkiem. W samym centrum stanęła „sięgająca nieba” wieża Tsutenkaku. W momencie powstania miała 64 metry i była drugą najwyższą konstrukcją w Azji. To miał być pokaz nowoczesności, dowód, że Japonia patrzy do przodu.

Historia, która potoczyła się tak, a nie inaczej, szybko to zweryfikowała. Oryginalna wieża nie przetrwała drugiej wojny światowej i obudowano ją dopiero w 1956 roku w nowej, większej, bo 103 metrowej, wersji. Nie pomogło to wiele samej dzielnicy, która po 1945 roku zaczęła tracić na znaczeniu. Ludzie przenosili się w inne, lepsze, rejony miasta, biznes znikał, a Shinsekai z „nowego świata” stało się raczej zapomnianym fragmentem miasta. Przez lata opinia o tym rejonie stawała się coraz gorsza i dostał metkę miejsca, do którego lepiej nie zaglądać. Spacerując tam dziś, można jeszcze wyczuć ślady tamtego okresu mimo, że dużo się zmieniło. Zamiast próbować dogonić resztę Osaki, Shinsekai zaakceptowało to, czym jest. Tsutenkaku nie udaje już symbolu przyszłości, a raczej stoi jako przypomnienie ambicji sprzed ponad stu lat. W gęstej sieci uliczek nadal czai się i co chwila zerka Billiken. Trochę śmieszna, trochę straszna złota figurka boga szczęścia. Wieść niesie, że trzeba pogłaskać go po stopach, żeby odnieść sukces, nie tylko w interesach.

Shinsekai nie próbuje być idealne. Jest trochę zużyte, trochę chaotyczne, momentami nawet kiczowate. Może dlatego wydaje się bardziej szczere niż bardziej nastawione na turystów części miasta. Ma urok i warto się tam wybrać. Szczególnie pod wieczór. Najlepiej w deszczu.

Scroll to Top